Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Klara1   Szybki wyjazd do Kołobrzegu
Kategorie
0

Szybki wyjazd do Kołobrzegu

Szybki wyjazd do Kołobrzegu

Rano przy porannej kawie zamarzyłam sobie, żeby wyjechać nad polskie morze. Energia mnie rozpierała i bardzo chciałam wyrwać się z upalnego miasta Warszawy i ruszyć w nieznane. Nagle telefon od kolegi i usłyszałam hasło jedziemy do Kołobrzegu.
Od razu spodobał mi się pomysł ale trzeba zejść na ziemię bo pozostaje wiele pytań gdyż nie wiem  czym pojedziemy, w jakim składzie i gdzie się zatrzymamy. Latem noclegi nad morzem są dość kosztowne więc trzeba było zaplanować wszystko aby było jak najtaniej.

Po analizie kosztów ustaliśmy, że jedziemy samochodem. Podróż własnym środkiem komunikacji daje możliwość  wyruszyć kiedy chcemy. Ponadto nowoczesna usługa online jaką jest Bla bla car umożliwia rozłożenie kosztów benzyny. Zamieściliśmy ogłoszenie, że szukamy osoby chętnej do przejazdu z nami. Razem z nami w podróż wybrał się chłopak, który jechał do rodziny, aby sprawić im niespodziankę. Podróż nocą pozwala uniknąć korków, przez co jest większy komfort jazdy oraz szybciej można dojechać do celu. Jedynym towarzystwem są kierowcy tirów na których trzeba uważać, gdyż łamią wszelkie przepisy i ścigają się pomiędzy sobą nie patrząc na osobówki. W Kołobrzegu byliśmy rano na śniadanie poszliśmy do mamy znajomego do sanatorium. Pierwszy raz byłam w sanatorium ale z tego co widziałam to jest fajnie. Pokoje ładne trzy osobowe z własną łazienką. Panie z senatorem otwarte, życzliwe, miłe, pomocne, chętne do rozmowy. Z chęcią opowiadały mi o swoich zakupach pokazywały kupione rzeczy. Na miejscu zauważyłam że stary strój kąpielowy się nie nadaje do założenia, gdyż wszystkie gumki są popękane. Jednak doszłam do wniosku iż na pewno gdzieś kupię sobie nowy nie drogi strój kąpielowy. Nie myślałam, że to będzie takie trudne. Obok sanatorium było dużo sklepów z pięknymi pamiątkami, ale nie było taniego sklepu ze strojami kąpielowymi. Jednak dzięki swojej upartości i determinacji znalazłam sklep, gdzie czekały na mnie kolorowe stroje w przystępnych cenach. Oczywiście miałam trudności z wyborem ale koledzy pomogli mi i wybrałam piękny chabrowy strój kąpielowy. Na miejscu nie było można przymierzyć więc jak najszybciej dotarłam do pokoju w sanatorium i skorzystałam z łazienki, gdzie się przebrałam w nowy strój kąpielowy. To nie jest koniec niespodzianek ze strojem, gdyż na miejscu okazało się, że kupiłam ciut za mały strój i nadal nie mam w czym iść na plażę. Tak więc pozostał mi spacer w szortach po plaży i dziś nici z kąpieli, gdyż nadal nie mam stroju. Spacer był bardzo miły, biegałam z aparatem i cieszyłam się, że wreszcie jestem nad morzem w Kołobrzegu, który w dzieciństwie podziwiałam z kartki pocztowej przesłanej przez stryja. Rozpierała nie energia chodziłam po molo, wdrapywałam się na wysokie ogrodzenia mola i czułam się jak prawdziwa ryba w wodzie, chociaż dziś nici z pływania.

Z dala od plaży udało nam się znaleźć pokój gdzie za 50 zł mogliśmy przenocować. Muszę przyznać że odległość na plażę była spora, mimo to miło się spacerowało wśród wysokich trzcin. Zaletą było też to, że zwiedziliśmy dwie plaże w Kołobrzegu. Szukając miejsca do zatrzymania nie należy patrzeć tylko na bliskość do centrum ale też inne zalety jak spacery czy możliwość wypożyczenia rowerów i przejażdżka nimi. Pokój mieliśmy duży, cztery osoby mogły się tam bez problemu zatrzymać. Do dyspozycji gości na dole kuchnia, gdzie rano można było zrobić sobie kawę. Na górze dwie lodówki, więc jedzenie przywiezione można zjeść w innym dniu.

Morze zachwyca swoim spokojem i piękną barwą. Plaże w Kołobrzegu są malownicze, spokojne, pełne harmonii.

Drugi dzień powitał  nas słońcem, które dodało mi energii. Z wielką radością wybrałam się po kolejny strój kąpielowy, tym razem wybrałam różowy. Po przebraniu się w łazience sanatoryjnej całą  grupą wybraliśmy się na plażę. Morze tego dnia było nie spokojne, gdyż silne fale nie pozwalały pływać. Pomimo to miałam frajdę z łapania fal. Uderzająca tafla wody spowodowała, że z radości krzyczałam. Walka z tak silną falą jest naprawdę fajnym przeżyciem do tego jest to nie złe ćwiczenie dla ciała. Kolega, który tego dnia nie miał ochoty przebywać w wodzie opalał się. Z racji tego, że posiada liczne pieprzyki nasmarował je kremem z bardzo dużym filtrem. To jak wyglądał w pokoju nie muszę opisywać, ale dodam, że ładna łaciata skóra nigdy nie wyjdzie z mody. Razem z kolegą postanowiłam się przejść brzegiem  plaży, uwielbiam takie spacery, gdzie jak chcesz ogrzać stopy to idziesz po piasku zaś jak się zrobi za gorąco to wchodzisz do lodowatej wody. Spacer połączony ze zbieraniem muszelek oraz szukaniem bursztynu jest czymś co lubię. W pewnym momencie za plecami zobaczyliśmy olbrzymią ciemną chmurę. Zaraz po kilku minutach pojawił się komunikat aby spakować się i opuścić plażę gdyż będzie burza. Trudno się biegło po piasku, gdzie nogi wpadały w piasek. Udało nam się schronić w pobliskiej galerii przed ulewnym deszczem. Opady trwały nie długo, ale na plażę nie było już po co wracać. Raptownie się ochłodziło i od czasu do czasu padał drobny deszcz.

W pokoju sanatoryjnym przebraliśmy się w eleganckie ubrania i pojechaliśmy do Arka Mega Spa. Tam na 11 piętrze znajduje się obrotowa kawiarnia. Na stolik wolny musieliśmy chwilę poczekać, ale był czas na poprawienie makijażu. W łazience zobaczyłam piękną tęczę, którą chciałam uwiecznić. Obok mnie zaczął się robić niewielki tłum kobiet patrzących na tęczę. W pewnym momencie nie tylko ja chciałam sfotografować ten piękny widok ale inne osoby obok mnie to też uczyniły. Kurczę kiedyś robiła zdjęcia przez szybę i wiem jakiej jakości one wyszły, ale na takiej wysokości to pewnie okna posiadają zabezpieczenia. Cóż jak zawsze musiałam to sprawdzić. Okazało się, że okno można otworzyć i bez problemu zrobić piękne zdjęcie tęczy.  Kawiarnia była śliczna. Widok morza z góry do tego obracanie się stolików wprowadziły mnie w bardzo dobry nastrój. Po zjedzeniu pucharka lodowego i całej sesji postanowiliśmy wrócić do pokoju, aby odstawić auto i wybrać się w dalszą część zwiedzania. 
Taka mała pocztówka, która rozpala serca i budzi wyobraźnię.


Widok z Arki na 11 piętrze


Barwna tęcza powoduje uśmiech na wielu twarzach.

Wraz z upływem czasu robiło się coraz zimniej. Wybierając się nad morze spakowałam do swojego plecaka tylko letnie ubranie, nic co by mnie mogło chronić przed zimnem. Na szczęście mama kolegi przyszła mi z ratunkiem i pożyczyła bluzę oraz ciepłe spodnie. Teraz mam nauczkę żeby brać więcej ubrań na zmieniające się szybko warunki atmosferyczne. Spacer po Kołobrzegu był miły, zrobiłam kilka zdjęć przy dużych makietach ryb. To był czas na podziwianie zachodu słońca na molo.

Trzeciego dnia pogoda przez okno wydawała się ładna, chociaż widać było, że nie jest tak ciepło jak w poprzednie dni. Po śniadaniu postanowiłam przejść się kolejny raz na plażę obok miejsca, gdzie wynajmowaliśmy pokój. Ubrałam się ciepło pochwyciłam aparat i wyruszyłam w wyprawę. Samotny spacer był bardzo miły, mogłam podziwiać piękno otaczającej mnie przyrody, nie musiałam się spieszyć. Na plaży bardzo wiało od morza, mimo to udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć. Plaża była prawie pusta.  Od czasu do czasu mijałam się z kimś, kto tak jak ja nie chce siedzieć w pokoju tylko jak najwięcej pobyć nad morzem. Kolejnym miejscem, które postanowiliśmy zwiedzić to był port z cumującymi tam jachtami. Kicałam jak małe dziecko, któremu wiatr nie przeszkadza w zachwycie nad kolejnym pięknym statkiem. Oczywiście udało mi się uchwycić to i zatrzymać na dłużej tą uroczą lecz ulotną chwilę. Jachty były dość duże oraz wspaniale wykończone. Luksus jaki bił od tych małych olbrzymów był czymś wspaniałym. To był ostatni dzień pobytu nad morzem, czas na ostanie podarunki dla bliskich oraz małe pamiątki dla mnie. Tego dnia wraz z mamą kolegi zjedliśmy zamówioną wcześniej rzadką i trudną do dostania rybę. Teraz nie pamiętam jej nazwy, ale pamiętam iż była bardzo dobra. Wyjątkowa potrawa ostatni spacer po molo i co się okazało pierwszy raz w życiu widziałam mini sztorm. Wiatr był tak silny, że ptaki miały problemy w lotem. Wyglądały jak zabawki zawieszone nad łóżeczkiem dziecka, co chwile się przesuwały to w prawo to w lewo. W miejscu, gdzie wczoraj podziwialiśmy zachód słońca było mnóstwo wody. Fala wchodziła na dolną część mola. Cieszę się, że mogłam zobaczyć prawdziwy sztorm na morzu. 

Powrót do Warszawy był szybki i sprawny. Wyruszyliśmy wieczorem, tak aby uniknąć stania w korkach. Polecam każdemu taki spontaniczny wyjazd. 

Ten wpis czytano 291 razy.
Odsłon: 291
Klara1
Czas na zmiany nadszedł już, więc niech słowa piosenki dodadzą nam otuchy Wsiąść do pociągu byle jakiego, Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, Ściskając w ręku kamyk zielony, Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle Tekst piosenki: Remedium
<< Maj 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »